Jakiś problem?

10 książek, w których jest wszystko. Poleca Mariusz Szczygieł

1. Barbara N. Łopieńska „Łapa w łapę”

Łopieńska w latach 70. należała obok Krall i Szejnert do ekstraklasy reporterek, które piszą w sposób przebiegły. Taki, do którego nie mógł się przyczepić urząd cenzury. „Na przykład reportaż 'Wernisaż’ – tekst o otwarciu salonu Mody Polskiej w Bydgoszczy – naprawdę był o czymś innym” – napisała Małgorzata Szejnert we wstępie wznowionego po śmierci Łopieńskiej wydania jej książki z 1980 r. „Łapa w łapę”.

Sama autorka mówiła: „Chodziło mi o to, żeby pokazać ten fałsz, te szminki, to kretyństwo. Szminka kosztowała tyle, co dwie pensje tych ludzi, którzy się pchali na otwarcie. Chodziło mi o zderzenie tego nadęcia ze zwykłymi ludźmi. Uważałam, że to jest tekst w 'ogóle’ , a nie o otwarciu Mody Polskiej”.

2. Franz Kafka „Zamek”

Powieść totalna (inne określenie dla książki „w ogóle”). Jest w „Zamku” WSZYSTKO.

3. Sándor Márai „Krew świętego Januarego”

„Z początkiem wiosny rozeszła się wieść, że na Posillipo w pawilonie ogrodowym mieszka pewien człowiek, który chce zbawić świat” – tak zaczyna się ta powieść z 1957 r., a jednocześnie esej o nędzy, komunizmie, uchodźcach, godności, morzu, jedzeniu i czym tam chcecie jeszcze. Na początku myślano, że ten człowiek z pawilonu to jakiś Polak, ale szybko uznano, że Polacy nie umieją zbawić świata, zaś „ludzie chcieli cudu szybko i niezawodnie, jeszcze tego samego dnia w wyznaczonym terminie”.

4. Sándor Márai „Żar”

Proszę mi odpowiedzieć, skąd w synu ogrodnika, który zaczął pisać 75 lat temu, aż taka wiedza o człowieku? Jak to możliwe, że wiedział to wszystko o ludziach bez pomocy współczesnej psychologii? Przecież nie chodził na psychoterapię!

5. Wojciech Tochman „Schodów się nie pali”

Opowieści o prawdziwych ludziach w sytuacjach tragicznych; nie jest istotne, że dzieją się w Polsce. Istotne, że wywołują w czytelniku silne emocje. Pamiętam, jak w 2000 r. w samolocie do Włoch czytałem rozdział „Przez pragnienie” – o chłopcu, który urodził się, by być świętym, i zginął, nim świętym został. Czytając, pomyślałem, że ten reportaż jest tak piękny, iż nadawałby się na ostatni tekst mojego życia, gdyby mój samolot właśnie spadł.

6. Andrzej Mularczyk „Polskie miłości”

Myślę, że 20 lat wcześniej podobne emocje wywoływał swoimi reportażami Andrzej Mularczyk (z tym, że Tochman bardzo oszczędza na słowach). Są w „Polskich miłościach” opresja, miłość, złamane życie, historia, niezłomność, śmierć. Tę książkę, zbiór najlepszych tekstów autora z różnych książek, czyta się ze ściśniętym gardłem.

W warszawskiej kluboksięgarni Wrzenie Świata płakała dziewczyna – siedzący niedaleko reporter Filip Springer zorientował się, że właśnie czyta Mularczyka.

7. Hanna Krall „Żal”

Oj, jak się wkurzyłem, kiedy w Czechach przeczytałem, że „Krallová pisze o stosunkach polsko-żydowskich”. Przecież jeśli już, to raczej bosko-żydowskich. Można powiedzieć, że pisze o Polakach, Niemcach i Żydach, ale to też spłaszczenie. Teksty z tego zbioru, takie jak „Tylko króciutko” czy „Portret z kulą w szczęce”, to mistrzostwo świata w tym, jak na małej przestrzeni można zapisać Los.

8. Magdalena Tulli „Włoskie szpilki”

Nie są to tylko autobiograficzne opowiadania, choć nimi też są. Chmura, która zawisła nisko nad mostem (w tekście „Ucieczka lisów”) może być wszystkim, czym tylko chcemy. A opowiadanie „Bronek” jest o każdym z nas, ale w przyszłości. Przyjdzie moment, że będziemy mieli znów 18 czy 20 lat, trzeba tylko czasu.

9. Krzysztof Kąkolewski „Baśnie udokumentowane”

Fascynacja mojego dzieciństwa – każdy jego reportaż był jak wchodzenie do piwnicy, gdzie panuje półmrok i nie wiesz, na co natrafisz, może nawet na czyjeś kości. Kiedy „Baśnie” wyszły w 1976 r., niektórzy krytycy wybrzydzali, że marginalne, ciekawostkowe, o dziwacznych ludziach ze zdeformowaną psychiką. Ktoś czuje się wybrany przez organizację z kosmosu do tajnej misji; ktoś w mieszkaniu w bloku zakłada kościół. Moim zdaniem dopiero dziś widać, że właśnie dlatego, iż marginalne, są ponadczasowe i mówią podstawowe prawdy o człowieku.

Chcesz wiedzieć, czego brakuje ludzkości? Pogadaj z szaleńcami. Kąkolewski wiedział, co robi.

10. Milan Kundera „Powolność”

To miała być książka i „w ogóle”, i „o wszystkim”, ale tak naprawdę chodzi w niej o dziurkę w d. Albo może odwrotnie: jest o dziurce w d., a więc o wszystkim.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *