Metallica, jedyny heavymetalowy zespół, który w latach 90. ostał się jako megagwiazda, może stanowić kuriozum dla rockologów* i socjologów kultury. Z muzykologicznego punktu widzenia nie ma żadnych przesłanek, by wytłumaczyć ten fenomen. W nutach kapeli Jamesa Hetfielda nie ma nic więcej od tego, co z historią współczesnego rock’n’rolla jest związane już od dziesiątków lat. W odróżnieniu od techno.
Twórczość Metalliki wpisuje się w kontekst monodii akompaniowanej, czyli, ujmując w skrócie, prymatu jednego głosu wokalnego bądź instrumentalnego nad pozostałymi. Styl ten, kontestujący zawiłość i niekomunikatywność muzyki polifonicznej, pojawił się na przełomie XVI/XVII wieku w postulatach Cameraty florenckiej i twórczości Giulia Cacciniego oraz Jacopo Periego. Stąd wywodzi się tradycyjny dualizm solisty i akompaniamentu czy też, uogólniając, figury i tła, integralnie związany z historią współczesnej muzyki rozrywkowej (w muzyce poważnej styl ten dawno już nie jest obowiązujący). Model ten „rozerwany” został dopiero niedawno pojawieniem się estetyki techno, egalizującej oba te elementy, a praktycznie nadającej prymat akompaniamentowi „zapętlonym” figurom, tworzącym jedną homogeniczną całość.
Formą wyjściową utworów Metalliki jest tradycyjna struktura refrenowa {abalba2 itd.), w której a oznacza zwrotkę o określonym przebiegu melodyczno-rytmicznym (lecz zmiennym tekście), b zaś powtarzający się refren. Zwrotki mają jednak dość duże skłonności wariacyjne stąd kolejne jej zmodyfikowane pojawienia należałoby oznaczać jako a1, a2 itp. (nie ma to jednak nic wspólnego z klasyczną formą wariacji). Często wprowadzane są motywy przetworzeniowe, bazujące bądź na tematach ze zwrotek i refrenu, bądź na zupełnie nowych myślach. To wewnętrzne rozbicie struktury klasycznej piosenki, typowej dla rock’n’rolla, i rozbudowywanie jej przez dołączanie motywów pobocznych, licznych łączników i wtrąceń wydaje się jedną z najbardziej charakterystycznych cech wczesnej Metalliki. Melodyczna, a zwłaszcza motoryczna praca przetworzeniowa jest zjawiskiem nagminnym.
Podział jednostek czasu w poszczególnych kompozycjach to relatywnie najciekawsze zagadnienie. Panuje tu zdecydowana dwudzielność frazy i tematy operują typowymi modelami okresowymi w metrum 4/4, bądź ich modyfikacjami w alla breve. Rytm jednak ulega częstym aberracjom, traktowany jest dość dowolnie, stąd częste przejścia z podziałów dwójkowych na trójkowe (i odwrotnie), eksponowanie bardzo drobnych wartości szesnastek, trzydziestodwójek i innych diminucji w bardzo szybkim tempie. To stanowi o motoryce, i permanentnych zmianach agogicznych przynależnych wszystkim instrumentom (co zdecydowanie odróżnia Metallikę od klasycznych przedstawicieli hard rocka). Tradycyjnie akcentowana jest na werblu i talerzach pierwsza czasami też trzecia część taktu (w takcie 4/4), choć trzeba przyznać, że akcentuacja jest mobilna i korygowana na bieżąco wraz ze zmianami rytmu (to zagadnienie wymyka się jednoznacznym uogólnieniom, w przeciwieństwie np. do techno, anektującego traktowany constans wybijany rytm ćwierćnutowy).
Bardzo typowe są natomiast nagłe generalne pauzy (w techno zwiastują one ponowne wejścia głównego motywu), po których dokonuje się krótka czasami kilkunastosekundowa zmiana metrum i wprowadzenie agresywnych gitarowych, autonomicznych riffów, po czym następuje powrót poprzedniego modelu rytmicznego. Tematy melodyczne konstruowane są w zasadzie regularnie, na tradycyjnych zasadach okresowych (z reguły zamkniętych czterotaktach, rzadko pozwalających sobie na otwartość), choć na przykład w porównaniu z britpopem są dość długie, rozwijają się powoli, często nabierając właściwego natężenia po kilkukrotnej ekspozycji. Charakterystyczne jest ich dublowanie bądź ponowne wprowadzanie w tercji lub sekście (brzmi najlepiej), kwincie, bądź oktawie (tradycyjny efekt kolorystyczny, znany od zawsze…). Zagadnienie skalaryzmu (predylekcji do odpowiednich skal muzycznych) nie jest porywające. Całość operuje czystej wody tonalnością, bez ekstrawagancji, z najprostszymi modulacjami, czasami z elementami pentatoniki. Harmonia tchnie prostotą, wykorzystując pochody toniki, subdominanty, dominanty itp., czasami z drobnymi wtrąceniami. Nic ponadto, choć w porównaniu z „anty-melodycznymi” gatunkami jak jungle czy drum’n’bass to jednak całe „opowieści”. Dynamika okazuje się, niestety, bardzo uboga (ale to metalowa powszechność) niemal zawsze eksploatująca jedynie poziomy forte, do skrajnego, rzecz jasna, fortissimo. W tym wypadku i pop, i soul „potrafią” znacznie więcej. Rozważanie zagadnień artykulacji (sposobu wydobywania dźwięku) czy frazowania (metody prowadzenia myśli muzycznych) nie przynosi niczego zaskakującego. Wykorzystywana technika posługuje się najprostszymi, miejscami banalnymi, elementami muzycznego wtajemniczenia.
Podsumowując, najbardziej interesująco wypada twórczość Metalliki w przekroju wertykalnym, kiedy to równocześnie możemy obserwować zachodzące zmiany rytmiczne i melodyczne (w poszczególnych partiach instrumentalnych, traktowanych pomimo całościowej spójności dość autonomicznie). Siedzenie zaś struktur horyzontalnych, z analitycznego punku widzenia, nie przynosi nowych spostrzeżeń, od tych naszkicowanych powyżej.
Jacek Hawryluk
Autor jest absolwentem muzykologii Uniwersytetu Warszawskiego.
* Rockologia to gałąź współczesnej myśli muzycznej, uprawiana przez niewielkie grono dziennikarzy i krytyków muzycznych, rzadziej muzykologów. Jej paradoks polega na tym, że klasyczni rockologowie właściwie nie posiadają wiedzy ani odpowiedniej metodologii, pozwalającej na kompleksowe analizy wiążące badaną przez siebie materię z całościowo ujmowaną historią muzyki. Akademiccy muzykologowie zaś, choć takim warsztatem dysponują, z niechęcią wykorzystują go do analizy tzw. łomotu.
[artykuł ukazał się na łamach Machiny]