W jednym z telewizyjnych wywiadów prof. Jadwiga Staniszkis stwierdziła, że grupa ekspertów sprzyjających aktualnej władzy to świetni prawnicy zdolni do wymyślenia różnego rodzaju sztuczek prawnych. Wskazała nawet na konkretną osobę ze stopniem naukowym, ale nie będę jej tutaj wymieniał, ponieważ nie chcę personalizować swojej polemiki.
Czym są w istocie owe sztuczki prawne? W jednym („Wyborcza”, 8 stycznia) przytoczyłem mało znaną sentencję łacińską: apices iuris non sunt iura („sztuczki prawne nie są prawem”). W kontekście sporów toczonych na linii prawnicy – politycy warto ją nieco przybliżyć czytelnikom, ponieważ dokonywana w ten sposób instrumentalizacja prawa tylko niektórych polityków urzeka swoją pomysłowością i prostotą, natomiast większość prawników zwala z nóg swoim prymitywizmem i prostactwem. Przytoczona łacińska sentencja autorstwa rzymskiego jurysty Ulpiana pierwotnie, jak wskazuje prof. Witold Wołodkiewicz, nieco inaczej brzmiała: non congruit de apicibus iuris disputare („nie przystoi prowadzić dyskusji, posługując się kruczkami prawnymi”). Rzeczywiście, nie przystoi – jeśli nauka znaczy nauka, a prawo znaczy prawo („Wyborcza”, 29 grudnia).
+ Sztuczka nr 1 – jeśli postanowienia konstytucji są niewygodne, to należy je rozwodnić. Cytowany przeze mnie w innym miejscu („Wyborcza”, 1 grudnia) niemiecki prawnik Gustav Radbruch pisał, że tylko to, co jest prawem, służy narodowi. Wystarczy jednak nieco zmienić szyk tego zdania i napisać, że tylko to, co służy narodowi, jest prawem, i droga do kontestacji obowiązującej konstytucji stoi otworem. Kto się ośmieli zaprzeczyć, że najwyższą wartością jest „dobro narodu”? To pojęcie, pisał Stefan Chwin („Duży Format”, 31 grudnia), jest „potężne jak młot. Za jego pomocą można postawić na baczność każdego. Słowo >>prawo<< wydaje się przy nim blade, wodniste, jałowo abstrakcyjne”. Młot jak to młot – jako narzędzie jest prosty, jako argument w dyskusji staje się prostacki.
+ Sztuczka nr 2 – większość ma zawsze rację, nie może przegrać głosowania. Jako zasada wydaje się to proste, jako sztuczka prawna razi swoim głuchym na argumenty prostactwem.
W trakcie dyskusji nad zmianą ustawy o TK w komisji sejmowej doszło, jak wiemy, do reasumpcji głosowania, ponieważ któryś z posłów krzyknął, że w głosowaniu brały udział osoby nieuprawnione. Prawda czy nie, głosujmy, ale nie ponownie, tylko od nowa.
Dla przeciętnego człowieka jest to drobny, z pozoru pozbawiony znaczenia szczegół, ale prawnicy dobrze wiedzą, że całkowicie zmienia sens reasumpcji. Takie podejście do głosowania może mieć jednak dalej idące konsekwencje niż tylko trywializm i banalność opisanego zdarzenia. Można bowiem spokojnie i z premedytacją czekać na taką przypadkową frekwencję na sali sejmowej, aż otworzy się droga do zmiany konstytucji. To już nie jest ani prosta, ani prostacka sztuczka prawna, to coś znacznie poważniejszego.
+ Sztuczka nr 3 – manipulujmy tekstem prawnym i twórzmy pozory legalizmu na potrzeby łatwowierności przeciętnego człowieka, nawet kosztem semantyki i logiki. Może ludzi urzeknie prostota naszej argumentacji, nikt nie zwróci uwagi na jej prostactwo.
Sprawdziłem, to działa. Ostatnio na wykładzie z filozofii prawa w kontekście sporu o TK zadałem studentom pytanie, jak rozumieją słowo „oraz”. Zgodnym chórem odpowiedzieli w pierwszym odruchu, że jest to synonim spójnika „i”. Wskazałem im jednak na skutki takiej interpretacji – oznacza ona bowiem, że skoro np. zgodnie z art. 100 konstytucji kandydatów na posłów zgłaszają „partie polityczne oraz wyborcy”, to znaczy, iż muszą to robić łącznie i wspólnie „partie polityczne i wyborcy”, a to jest absurd. Zmienili więc zdanie – „oraz” oznacza w tym kontekście „a także”.
+ Sztuczka nr 4 – stawiajmy przeciwnika w prawnie kłopotliwej sytuacji. Podkreślajmy np. ważną rolę Trybunału Konstytucyjnego w zakresie badania konstytucyjności aktów prawnych, ale jednocześnie stwórzmy taką procedurę, by de facto nie mógł spełnić swojego zadania. To jednak nie wszystko – powinna temu towarzyszyć wybiórcza ocena rzeczywistości. Jeśli Trybunał odmówił rozpatrzenia uchwał Sejmu o unieważnieniu wyboru jednych sędziów i powołaniu innych z pominięciem zmiany w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym (postanowienie z 7 stycznia), to przemilczymy to pominięcie. Jeśli jednak odważy się zrobić to samo w odniesieniu do kontroli konstytucyjności ustawy z 22 grudnia, to prawdopodobnie będziemy bić na alarm.
W codziennym życiu prostactwo ma niestety znacznie większą siłę rażenia niż prostota. Młot działa skuteczniej niż waga.
Jednak nie wolno go używać zarówno wtedy, gdy spieramy się np. o cenę warzyw na straganie, ale w jeszcze większym stopniu wówczas, gdy stanowimy, stosujemy i interpretujemy prawo. Sztuczki prawne tworzą pozory legalizmu – w rezultacie nasze wolności i prawa też stają się pozorne.
Prof. Jerzy Zajadło – kierownik Katedry Teorii i Filozofii Państwa i Prawa na Uniwersytecie Gdańskim
Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75968,19472446,sztuczki-prawne.html#ixzz3z7RheoR6