Jakiś problem?

Zadłużony spadek

wyborcza.biz • April 22, 2014
Piotr Skwirowski
21.02.2014 , aktualizacja: 21.02.2014 11:42
Pieniądze (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Nasze długi po śmierci nie znikają. Ktoś będzie musiał je spłacić. Najpewniej spadkobiercy. Chyba że odrzucą spadek.
Utarło się, że spadek to tylko korzyści, pieniądze, mieszkania, samochody – czasami bywa jednak inaczej. Czasem spadek to także niespłacone kredyty, zadłużone mieszkanie czy firma.

DŁUG SPADKOWY

Na szczęście dla spadkobiercy nie ma on bezwzględnego nakazu przyjęcia spadku. Bo co winna córka, że ojciec nie spłacił kredytów i pożyczek?

Spadkobierca, który mimo wszystko chce przyjąć spadek, może w takiej sytuacji wybierać:

*przyjąć go bez ograniczenia odpowiedzialności za długi (przyjęcie proste),

*przyjąć go z ograniczeniem tej odpowiedzialności (przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza).

Przyjęcie proste. Oznacza ono przyjęcie spadku bez ograniczenia odpowiedzialności za długi. Spadkobierca odpowiada za nie całym swoim majątkiem. Jeśli decyduje się na przyjęcie proste, nie musi składać w sądzie czy u notariusza żadnych oświadczeń. Brak oświadczenia jest jednoznaczny z przyjęciem prostym.

Przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza. Przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza też jest stosunkowo proste. W ciągu sześciu miesięcy od momentu, gdy spadkobierca dowiedział się o swoim prawie do spadku, składa w sądzie rejonowym właściwym dla miejsca zamieszkania lub pobytu albo u notariusza oświadczenie o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza. To oznacza, że przejmuje długi, ale tylko do wysokości spadku.

Ta forma przyjęcia spadku jest najbezpieczniejsza. W najgorszym razie, jeśli okaże się, że spadek był potężnie zadłużony, spadkobierca odda to, co odziedziczył, na pokrycie długów. Ale nie będzie musiał dopłacać do spadku ze swojej kieszeni.

PUŁAPKA SPADKOWA

Dziś bardzo łatwo można wpaść w pułapkę zadłużenia przy dziedziczeniu. Wszystko przez to, że niezłożenie przez spadkobiercę oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku w terminie sześciu miesięcy od dnia dowiedzenia się o tytule swojego powołania do spadku jest jednoznaczne z prostym przyjęciem spadku, tj. bez ograniczenia odpowiedzialności za długi spadkowe. W kłopoty można więc wpaść z powodu niewiedzy, nieznajomości prawa albo zapomnienia. To ma się zmienić. Działająca przy ministrze sprawiedliwości Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego przygotowała projekt ustawy o zmianie ustawy kodeks cywilny, który zawiera propozycje modyfikacji zasad dziedziczenia zadłużonych spadków. Zgodnie z projektem brak oświadczenia spadkobiercy o przyjęciu bądź odrzuceniu spadku w terminie sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o śmierci spadkodawcy, będzie równoznaczny z przyjęciem spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

To dobra wiadomość. Eliminuje ryzyko przypadkowego przyjęcia długów w spadku. Jeśli spadkobierca chce za nie odpowiadać w całości, będzie musiał się niejako o to upomnieć, złożyć oświadczenie o wyborze dziedziczenia bez ograniczenia odpowiedzialności za długi. Projekt jest już w fazie uzgodnień społecznych. Zapewne wkrótce zajmie się nim rząd. Potem projekt trafi do Sejmu. Ma wejść w życie trzy miesiące po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw.

SPADEK MOŻNA ODRZUCIĆ

Już dziś można odrzucić zadłużony spadek. Decydując się na taki krok, spadkobierca musi mieć świadomość, że owszem nie odziedziczy po zmarłym długów, ale też nie odziedziczy żadnego majątku.

Spadkobierca, który chce odrzucić spadek, musi w ciągu sześciu miesięcy od momentu, gdy dowie się o swoim prawie do spadku, złożyć w sądzie rejonowym właściwym dla miejsca jego zamieszkania lub pobytu albo u notariusza oświadczenie o odrzuceniu spadku. Dzięki temu będzie miał pewność, że nic złego go już w tym postępowaniu spadkowym nie spotka – zostanie uznany za osobę, która nie dożyła otwarcia spadku.

We wniosku – podobnie jak w tym dotyczącym przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza – spadkobierca wpisuje swoje dane i oświadcza, że odrzuca w całości spadek po osobie zmarłej w takim to a takim dniu. Jako dowód dołącza, tak jak przy oświadczeniu o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza, akt zgonu spadkodawcy. Tak jak tam zamieszcza też informację o wszystkich spadkobiercach, podaje przy tym adresy ich zamieszkania i stopień pokrewieństwa.

Rezygnacja z dziedziczenia – a fachowo mówiąc, odrzucenie spadku – oznacza jednak, że udział spadkobiercy przechodzi na jego dzieci. Jeśli nie chcą one dziedziczyć – i spłacać długów – również muszą odrzucić spadek. Jeżeli są małoletnie, dziedziczą z ograniczeniem odpowiedzialności za długi. I to sąd opiekuńczy może wtedy zdecydować, czy rodzic będzie mógł w ich imieniu złożyć oświadczenie o odrzuceniu spadku. Długi dziedziczą też inni spadkobiercy ustawowi zgodnie z kolejnością zapisaną w kodeksie cywilnym.

Jeśli spadkobiercą jest osoba niemająca pełnej zdolności do czynności prawnych albo osoba, co do której istnieje podstawa do jej całkowitego ubezwłasnowolnienia, brak oświadczenia spadkobiercy w terminie jest jednoznaczny z przyjęciem spadku z ograniczeniem odpowiedzialności za długi.

Jeśli jeden ze spadkobierców przyjął spadek z dobrodziejstwem inwentarza, przyjmuje się, że także spadkobiercy, którzy nie złożyli w terminie żadnego oświadczenia, również przyjęli spadek na tej samej zasadzie, czyli z ograniczeniem odpowiedzialności za długi.

ODRZUCENIE NIEODWOŁALNE

Oświadczenia o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku nie można odwołać. Jeżeli jednak oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku zostało złożone pod wpływem błędu lub groźby albo jeżeli spadkobierca z tych samych przyczyn nie złożył żadnego oświadczenia w wymaganym terminie, może uchylić się od skutków niedotrzymania tego terminu. Musi to jednak udowodnić przed sądem. Choćby dowodząc, że inni spadkobiercy zmusili go do tego siłą albo wprowadzili go w błąd.

Do długów spadkowych należą też koszty pogrzebu spadkodawcy, koszty postępowania spadkowego, obowiązek zapłaty zachowku oraz obowiązek wykonania zapisów i poleceń.

Na ostateczną decyzję spadkobierca ma pół roku, licząc od dnia, w którym dowiedział się o śmierci spadkodawcy. Oświadczenie o przyjęciu lub odrzuceniu spadku składa w toku postępowania o stwierdzenie nabycia spadku przed sądem lub przed notariuszem.

DŁUGI DO PODZIAŁU

Do momentu przyjęcia spadku spadkobierca ponosi odpowiedzialność za długi spadkowe tylko do wysokości spadku. Od chwili przyjęcia spadku odpowiada za nie już całym swoim majątkiem.

Jeżeli spadek dziedziczy kilku spadkobierców, do chwili dokonania działu spadku – czyli określenia wartości odziedziczonego majątku i jego podziału pomiędzy poszczególnych spadkobierców – odpowiadają oni za długi solidarnie. Po dokonaniu podziału spadku spadkobiercy przestają być współwłaścicielami spadku. Wtedy zaczynają odpowiadać za długi już zgodnie z wielkością udziałów, które im przypadają.

Wspomniane powyżej zasady postępowania ze spadkami obciążonymi długami dotyczą zarówno dziedziczenia testamentowego, jak i ustawowego. To drugie ma miejsce, kiedy zmarły nie zostawił testamentu. W takiej sytuacji dziedziczą wszyscy uprawnieni, wedle kolejności narzuconej ustawą (kodeks cywilny). W pierwszej kolejności majątek po zmarłym dziedziczą jego małżonek i dzieci – w równych częściach, z tym że część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości spadku.

NA TROPACH DŁUGÓW

Chcąc sprawdzić, czy spadkodawca miał długi, możemy złożyć w sądzie wniosek o wykonanie tzw. spisu inwentarza. Wykonuje go komornik, który ocenia skład spadku. Przygotowany przezeń dokument jest potem dowodem, że staraliśmy się zrobić wszystko, żeby ustalić, czy spadkodawca miał długi.

KREDYT TEŻ SIĘ DZIEDZICZY

Wiele osób jest zaskoczonych, że kredyt to też element spadku. Śmierć kredytobiorcy nie wygasza z automatu umów kredytowych czy pożyczkowych. Pół biedy, jeśli spadek odrzucimy albo przyjmiemy z dobrodziejstwem inwentarza. Gorzej, gdy weźmiemy go bez ograniczenia odpowiedzialności za długi. Wtedy bank jak nic przyjdzie po spłatę kredytu. Praktyki bankowe są różne. Czasami uznają, że z chwilą śmierci kredytobiorcy umowa kredytowa wygasa. Ale to nie znaczy, że kredyt zostaje umorzony. Bank może zażądać w takiej sytuacji od spadkobierców natychmiastowej spłaty kredytu. Na szczęście z bankiem można się próbować układać. I należy to robić. Ustalić formę spłaty, rozłożyć ją na raty, określić terminy płatności, wysokość oprocentowania. Niekiedy spadkobierca po prostu przejmuje dotychczasową umowę kredytową i spłaca zobowiązanie zgodnie z harmonogramem, który bank ustalił wcześniej ze spadkodawcą. Potrzebne jest tylko postanowienie sądu o nabyciu spadku lub notarialny akt poświadczający dziedziczenie.

Może się zdarzyć, że do kredytu przypisane było ubezpieczenie na życie (na wypadek śmierci). W takiej sytuacji kredyt, przynajmniej w części, zostanie spłacony z tego ubezpieczenia. To oczywiście dobra wiadomość dla spadkobiercy. Jeśli jednak ubezpieczenie pokrywa tylko część kredytu, to reszta pozostanie dla niego do spłaty.

Spora część kredytów to kredyty z poręczeniem. Oczywiście taki dług (kredyt) przechodzi na spadkobierców, ale to nie oznacza, że poręczenie automatycznie wygasa. Dzieje się tak dopiero z chwilą spłaty kredytu. A spadkobiercy mogą się migać od spłaty. Bank w takiej sytuacji może przyjść do żyranta.

ZALEGŁE RACHUNKI I PRYWATNE POŻYCZKI

Tak jak nie znikają niespłacone kredyty, tak nie znikają też zaległe rachunki za czynsz, opłaty za wodę, prąd, gaz, telewizję, komórkę. Co więcej, większość z nich naliczana jest co miesiąc. Dług więc narasta. Kto go spłaca? Zwykle spadkobiercy. To w ich interesie jest więc jak najszybsze uregulowanie spraw po zmarłym. Ot, choćby wyrejestrowanie telefonu czy telewizora, odłączenie kablówki, rozwiązanie umów z operatorami. Warto też „wyrejestrować” zmarłego w spółdzielni mieszkaniowej, to zmniejszy opłaty za czynsz, czasami też za wywóz śmieci.

Może się zdarzyć, że po śmierci naszego spadkodawcy zapuka do naszych drzwi jego sąsiad lub znajomy z pracy z żądaniem zwrotu pieniędzy, które pożyczył zmarłemu. Co wtedy? Możemy bez targowania się zwrócić pieniądze. Oczywiście można też sąsiadowi zatrzasnąć drzwi przed nosem. Ale to nie musi rozwiązywać sprawy. Ów sąsiad czy znajomy mogą dochodzić swoich pieniędzy w sądzie. I jeśli mają umowę pożyczki na piśmie, raczej nie będą mieli z tym problemu. Sąd uwzględni ich roszczenie. Jeśli umowy nie ma, mogą w sądzie próbować dowieść faktu pożyczenia pieniędzy na podstawie zeznań świadków albo przesłuchania stron. Wtedy wierzycielowi mogą pomóc wszelkie dokumenty, notatki, choćby pośrednio potwierdzające fakt udzielenia pożyczki.
Source: http://wyborcza.biz/finanse/1,125887,15501441,Zadluzony_spadek.html

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *