Jakiś problem?

Pracowniczka Aliora nielegalnie pozyskała dane. Bank przeprasza

Jakub Wątor 28.10.2014 , aktualizacja: 27.10.2014 11:57
– Chcę zaproponować panu specjalną ofertę Alior Banku. – A skąd ma pani mój numer? – Z serwisu ogłoszeniowego – tak jedna z telemarketerek tej firmy próbowała zdobyć nowego klienta.
Taka sytuacja zdarzyła się Michałowi Jędrzejkowskiemu, autorowi bloga Egosuper. W połowie listopada wystawił on na sprzedaż swojego laptopa w serwisie z ogłoszeniami. Istnieje w nim możliwość wyświetlenia numeru telefonu sprzedawcy.

Po kilku dniach zadzwoniła do niego pracowniczka Alior Banku z ofertą kredytową. Na pytanie, skąd kobieta ma numer telefonu, bloger usłyszał, że od klienta. Gdy przycisnął bardziej, okazało się, że z… aukcji internetowej.

– Z ogłoszenia. Czy to Pana numer 606-xxx-xxx? I to Pan sprzedaje Macbooka?

– Tak.

– No to mam stąd.

– To świetnie, czyli chce pani kupić ode mnie Macbooka?

– Nie, nie chcę. Do widzenia.

Z telefonu, z komputera, z aukcji…

Zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych firma nie może w ten sposób pozyskiwać danych osobowych. Firmy mogą odkupywać od siebie bazy danych, ale gdy to robią, muszą spełnić tzw. obowiązek informacyjny, czyli powiadomić każdą osobę z danej bazy o tym, że właśnie tę bazę kupiły. Niestety, często dane krążą między firmami także nielegalnie. O tym, jak je wykradać, opowiadał niedawno w „Wyborczej” Piotr Konieczny, szef zespołu bezpieczeństwa w serwisie Niebezpiecznik. Informacje pozyskiwane są z zainfekowanych wirusami komputerów czy odzyskiwane ze sprzętu kupionego na rynku wtórnym – dzięki temu, że poprzedni właściciel nieodpowiednio usunął dane z dysku sprzedawanego laptopa czy telefonu. – Nie należy również zapominać o danych świadomie wykradanych przez pracowników konkretnych firm mających wgląd w bazy klientów. Można kupić dostęp do danych (np. billingów czyjejś osoby) od pracowników salonów GSM albo uzyskać dane osobowe właściciela pojazdu od urzędnika czy policjanta – mówi Konieczny.

Alior: przepraszamy, jednorazowy incydent

Poprosiliśmy Juliana Krzyżanowskiego, rzecznika prasowego Alior Banku, o komentarz w tej sprawie. Zapewnił on, że firma korzysta wyłącznie z legalnych baz danych. – Podjęliśmy działania mające na celu wyjaśnić opisaną sprawę. W przypadku stwierdzenia naruszenia przez pracownika procedur obowiązujących w banku, zostaną wyciągnięte wobec niego stosowne konsekwencje – zapowiedział Krzyżanowski.

Gdy Michał Jędrzejkowski opisał całą sprawę na blogu, odezwała się do niego Joanna Grynfelder, oficer ds. zgodności regulacji w Alior Banku. „Incydent miał charakter jednorazowy. Bankierka została zobowiązana do ponownego zapoznania się z regulacjami wewnętrznymi banku w zakresie danych osobowych – zasadach przetwarzania danych w celach marketingowych, w szczególności ich pozyskiwania” – napisała w mailu. Jak twierdzi autor bloga, obiecała też publiczne przeprosiny, ale tej obietnicy już nie spełniła.

Jak wypisać się z bazy danych

Każdy, kto dzwoni do nas z ofertą handlową, ma obowiązek poinformować nas – jeśli go o to zapytamy – skąd ma nasze dane. Każdy administrator takiej bazy danych ma też obowiązek wypisać nas z niej na nasze wyraźne żądanie. Najprościej jest to zrobić za pomocą maila. Oto wzór takiego pisma:

Szanowni Państwo,

na podstawie art. 32 ust. 1 pkt 6 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. 1997 Nr 133 poz. 883 z późn. zm.) żądam zaprzestania przetwarzania moich danych osobowych oraz ich usunięcia. Proszę o poinformowanie mnie o tym fakcie na podany adres/adres e-mail.

Na podstawie art. 33 wspomnianej ustawy zwracam się również z wnioskiem o udzielenie informacji, z jakiego źródła pozyskali Państwo moje dane osobowe.

Z poważaniem

2 comments for “Pracowniczka Aliora nielegalnie pozyskała dane. Bank przeprasza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *